środa, 2 stycznia 2013

Patchworkowe skarpety


Przed świętami siadłam do maszyny. Powstały mikołajowe skarpety jako odpowiedź na pytanie "W co zapakować prezenty? 

Jako niedoświadczona krawcowa szyłam, potem prułam, znów zszywałam aby za chwilę ponownie coś psuć......
i tak powstała "czerwona" skarpeta.....



Potem postała "zielona"..... choinkowa skarpeta. Na zdjęciu jest zapakowany do niego prezent....który też sama uszyłam....... i dlatego ta choinka taka koślawa jest....


I tak moje siostry stwierdziły, że powinnam takie rzeczy szyć i sprzedawać.... ale czy ktoś byłby takimi tworami zainteresowany....?  





sobota, 8 grudnia 2012

Trochę filozoficznie

Wszystko to, co teraz dzieje się w twoim życiu - bez względu na to jakie to jest - dzieje się po to, byś mógł skorzystać na tym doświadczeniu w przyszłości. Dlatego trzymaj się dzielnie. Pamiętaj, że rzeczy dzieją się po coś. Nie musisz wiedzieć teraz po co. Odpuść kontrolę i żyj tak, jak umiesz najlepiej. 

Dobrego weekendu dla wszystkich......

niedziela, 2 grudnia 2012

Lawendowo....

Moje szycie połączone z decoupage.......
powstały jako próba numer dwa....


Woreczek numer 1....
lawendowy koszyk....


Woreczek numer 2 z lawendowym sercem. Nie wiem dlaczego, ale wstążka na zdjęciu wygląda na niebieską. W rzeczywistości jest mocno fioletowa. Kokardę spina kwiatek - frywolitkowy i granatowy, mieniący się koralik - noc kairu....


I ostatni z tej serii......lawendowe pole...w dużym zbliżeniu....


Jak Wam się podobają?
Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie.

niedziela, 25 listopada 2012

Nowe życie...tacy

Powstaje w bólach, ...... gdy już zakupiłam motyw, który ozdabia tacę problemem stał się kolor wykończenia. Chciałam baardzo ciemną zieleń złamaną czarnym odcieniem. Niby znalazłam, ale po pomalowaniu okazało się, że bliżej mu do czerni, niż do zieleni. I trafiłam do flugera, z pracującą tam dziewczyną wybrałyśmy .....idealnie pasujący odcień.
Niestety na zdjęciu ma się wrażenie, że to czerń, ale .......

 Oto moja nowa taca, jeszcze muszę ją tylko polakierować..... 



piątek, 23 listopada 2012

Dom pachnący lawendą....

Dawno temu, bo w lutym tego roku mieszkając jeszcze w Belgii mieliśmy trochę wolnego. Spakowaliśmy swoje rzeczy, wsiedliśmy do samochodu.....w wozie rozłożyliśmy mapy.... i padło pytanie
-to gdzie jedziemy?

Padło na trasę w kierunku Marsylii (do której zabrakło nam jednego dnia, aby tam dojechać i ją pozwiedzać). I tak poznając Francję w lutym znaleźliśmy się w Prowansji, krainy lawendy. Na polach widać było tylko krzaki, którym daleko jeszcze było do widoków znanych z licznych fotografii, obrazów. Za to w sklepach można było kupić....




I przywiozłam 3 woreczki suszonej lawendy. Dziś wiem, że stanowczo za mało, bo zapach ...jest obłędny,........

Długo zajęło mi zebranie się do pracy. I powoli powstało kilka małych woreczków, ozdobionych techniką decoupage,....

Wszystkie trzy.......


 I każdy z osobna......






Jak Wam się podobają?

 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Remontu cd.....

Chciałabym napisać, że dom pachnie lawendą...bo pachnie.....
że powstal mój pierwszy serwetnik w decoupage.......a co mi tam, spróbowałam i mam
że niestety odłogiem leży hardangerowa serweta.......świąteczna.......ale czy będę mogla się nią cieszyć już w te święta.....???? nie mam pojęcia, bo.....remont.......

I tak na placu boju w rozwalonym ździebko mieszkanku powstały nowe ścianki, jedne drzwi zmieniły swoje położenie, dwie sztuki w ogóle przestały istnieć i tak małymi kroczkami posuwaliśmy się do przodu. Ze dwa tygodnie jeździłam za glazurą do łazienki - w katalogach - piękności - w realu - porażka... a wybraliśmy...tą, którą wypatrzyliśmy na początku naszych poszukiwań.
I z dawna oczekiwany telefon od naszego glazurnika.....że przychodzi.......a tu....popłoch, bo ....
- projekt nie do końca dopieszczony;
- brodzik...miał być od ręki, a tu trzeba poczekać tydzień;
- umywalka - no właśnie jaka?
- czy dajemy filty;
- a co z rewizją;
- a gdzie światla;
- gdzie sufity podwieszane;
- jak mają wyglądać łuczki na podłodze a jak na suficie
- co z wentylacją, bo to co zastaliśmy to trudno nią nazwać;

lista długa.......albo jeszcze dłuższa.

Jutro rano - pomiar drzwi,
w środę -  przychodzi glazurnik,
potem już może przyjechać zabudowa naszego pomieszczenia zwanego szumnie garderobą,
potem kuchnia......  i cała reszta.....

Zdjęcia ...będą.....

środa, 3 października 2012

Remontowy zawrót głowy....

Nasze mieszkanko przypomina plac budowy. I na tym placu mieszkają moi panowie.
W tym tygodniu mają nam dowieść podłogi. Będą leżały i czekały ...aż glazurnik wykona są pracę. A  przyjdzie ...... już pod koniec października, początek listoada (czekamy od połowy sierpnia). A człek jest w swej pracy rewelacyjny, więc warto na niego poczekać.
Od dłuższego czasu rozglądamy się za drzwiami. Sprawa - niby prosta, bo na rynku wybór ogromny, ale jak przychodzi co do czego ......... jak porozmawia się z klientami tych firm, popyta wujka Googla ....to ręce opadają. I znów kłania się stara, sprawdzona firma, droooga, ale warta każdych pieniędzy. Wstępny termin montażu - połowa grudnia. Co oznacza, że wszystko zaczyna powoli układać się w całość.

Jeszcze tylko postawić kilka ścianek, "przesunąć" drzwi, zrobić podwieszane sufity coby zamontować oświetlenie, zakupić glazurę, terakoty, gresy, armaturę, wyposażenie łazienki.......lista długa, ale damy radę.

Przy całości współpracujemy z projektantką, wymiana dziesiątków e-maili, jej propozycje, nasze uwagi, pytania co do spraw technicznych.....itd, itp.....