Powstaje w bólach, ...... gdy już zakupiłam motyw, który ozdabia tacę problemem stał się kolor wykończenia. Chciałam baardzo ciemną zieleń złamaną czarnym odcieniem. Niby znalazłam, ale po pomalowaniu okazało się, że bliżej mu do czerni, niż do zieleni. I trafiłam do flugera, z pracującą tam dziewczyną wybrałyśmy .....idealnie pasujący odcień.
Niestety na zdjęciu ma się wrażenie, że to czerń, ale .......
Oto moja nowa taca, jeszcze muszę ją tylko polakierować.....
niedziela, 25 listopada 2012
piątek, 23 listopada 2012
Dom pachnący lawendą....
Dawno temu, bo w lutym tego roku mieszkając jeszcze w Belgii mieliśmy trochę wolnego. Spakowaliśmy swoje rzeczy, wsiedliśmy do samochodu.....w wozie rozłożyliśmy mapy.... i padło pytanie
-to gdzie jedziemy?
Padło na trasę w kierunku Marsylii (do której zabrakło nam jednego dnia, aby tam dojechać i ją pozwiedzać). I tak poznając Francję w lutym znaleźliśmy się w Prowansji, krainy lawendy. Na polach widać było tylko krzaki, którym daleko jeszcze było do widoków znanych z licznych fotografii, obrazów. Za to w sklepach można było kupić....
I przywiozłam 3 woreczki suszonej lawendy. Dziś wiem, że stanowczo za mało, bo zapach ...jest obłędny,........
Długo zajęło mi zebranie się do pracy. I powoli powstało kilka małych woreczków, ozdobionych techniką decoupage,....
I każdy z osobna......
Jak Wam się podobają?
-to gdzie jedziemy?
Padło na trasę w kierunku Marsylii (do której zabrakło nam jednego dnia, aby tam dojechać i ją pozwiedzać). I tak poznając Francję w lutym znaleźliśmy się w Prowansji, krainy lawendy. Na polach widać było tylko krzaki, którym daleko jeszcze było do widoków znanych z licznych fotografii, obrazów. Za to w sklepach można było kupić....
I przywiozłam 3 woreczki suszonej lawendy. Dziś wiem, że stanowczo za mało, bo zapach ...jest obłędny,........
Długo zajęło mi zebranie się do pracy. I powoli powstało kilka małych woreczków, ozdobionych techniką decoupage,....
Wszystkie trzy.......
I każdy z osobna......
Jak Wam się podobają?
poniedziałek, 12 listopada 2012
Remontu cd.....
Chciałabym napisać, że dom pachnie lawendą...bo pachnie.....
że powstal mój pierwszy serwetnik w decoupage.......a co mi tam, spróbowałam i mam
że niestety odłogiem leży hardangerowa serweta.......świąteczna.......ale czy będę mogla się nią cieszyć już w te święta.....???? nie mam pojęcia, bo.....remont.......
I tak na placu boju w rozwalonym ździebko mieszkanku powstały nowe ścianki, jedne drzwi zmieniły swoje położenie, dwie sztuki w ogóle przestały istnieć i tak małymi kroczkami posuwaliśmy się do przodu. Ze dwa tygodnie jeździłam za glazurą do łazienki - w katalogach - piękności - w realu - porażka... a wybraliśmy...tą, którą wypatrzyliśmy na początku naszych poszukiwań.
I z dawna oczekiwany telefon od naszego glazurnika.....że przychodzi.......a tu....popłoch, bo ....
- projekt nie do końca dopieszczony;
- brodzik...miał być od ręki, a tu trzeba poczekać tydzień;
- umywalka - no właśnie jaka?
- czy dajemy filty;
- a co z rewizją;
- a gdzie światla;
- gdzie sufity podwieszane;
- jak mają wyglądać łuczki na podłodze a jak na suficie
- co z wentylacją, bo to co zastaliśmy to trudno nią nazwać;
lista długa.......albo jeszcze dłuższa.
Jutro rano - pomiar drzwi,
w środę - przychodzi glazurnik,
potem już może przyjechać zabudowa naszego pomieszczenia zwanego szumnie garderobą,
potem kuchnia...... i cała reszta.....
Zdjęcia ...będą.....
że powstal mój pierwszy serwetnik w decoupage.......a co mi tam, spróbowałam i mam
że niestety odłogiem leży hardangerowa serweta.......świąteczna.......ale czy będę mogla się nią cieszyć już w te święta.....???? nie mam pojęcia, bo.....remont.......
I tak na placu boju w rozwalonym ździebko mieszkanku powstały nowe ścianki, jedne drzwi zmieniły swoje położenie, dwie sztuki w ogóle przestały istnieć i tak małymi kroczkami posuwaliśmy się do przodu. Ze dwa tygodnie jeździłam za glazurą do łazienki - w katalogach - piękności - w realu - porażka... a wybraliśmy...tą, którą wypatrzyliśmy na początku naszych poszukiwań.
I z dawna oczekiwany telefon od naszego glazurnika.....że przychodzi.......a tu....popłoch, bo ....
- projekt nie do końca dopieszczony;
- brodzik...miał być od ręki, a tu trzeba poczekać tydzień;
- umywalka - no właśnie jaka?
- czy dajemy filty;
- a co z rewizją;
- a gdzie światla;
- gdzie sufity podwieszane;
- jak mają wyglądać łuczki na podłodze a jak na suficie
- co z wentylacją, bo to co zastaliśmy to trudno nią nazwać;
lista długa.......albo jeszcze dłuższa.
Jutro rano - pomiar drzwi,
w środę - przychodzi glazurnik,
potem już może przyjechać zabudowa naszego pomieszczenia zwanego szumnie garderobą,
potem kuchnia...... i cała reszta.....
Zdjęcia ...będą.....
środa, 3 października 2012
Remontowy zawrót głowy....
Nasze mieszkanko przypomina plac budowy. I na tym placu mieszkają moi panowie.
W tym tygodniu mają nam dowieść podłogi. Będą leżały i czekały ...aż glazurnik wykona są pracę. A przyjdzie ...... już pod koniec października, początek listoada (czekamy od połowy sierpnia). A człek jest w swej pracy rewelacyjny, więc warto na niego poczekać.
Od dłuższego czasu rozglądamy się za drzwiami. Sprawa - niby prosta, bo na rynku wybór ogromny, ale jak przychodzi co do czego ......... jak porozmawia się z klientami tych firm, popyta wujka Googla ....to ręce opadają. I znów kłania się stara, sprawdzona firma, droooga, ale warta każdych pieniędzy. Wstępny termin montażu - połowa grudnia. Co oznacza, że wszystko zaczyna powoli układać się w całość.
Jeszcze tylko postawić kilka ścianek, "przesunąć" drzwi, zrobić podwieszane sufity coby zamontować oświetlenie, zakupić glazurę, terakoty, gresy, armaturę, wyposażenie łazienki.......lista długa, ale damy radę.
Przy całości współpracujemy z projektantką, wymiana dziesiątków e-maili, jej propozycje, nasze uwagi, pytania co do spraw technicznych.....itd, itp.....
W tym tygodniu mają nam dowieść podłogi. Będą leżały i czekały ...aż glazurnik wykona są pracę. A przyjdzie ...... już pod koniec października, początek listoada (czekamy od połowy sierpnia). A człek jest w swej pracy rewelacyjny, więc warto na niego poczekać.
Od dłuższego czasu rozglądamy się za drzwiami. Sprawa - niby prosta, bo na rynku wybór ogromny, ale jak przychodzi co do czego ......... jak porozmawia się z klientami tych firm, popyta wujka Googla ....to ręce opadają. I znów kłania się stara, sprawdzona firma, droooga, ale warta każdych pieniędzy. Wstępny termin montażu - połowa grudnia. Co oznacza, że wszystko zaczyna powoli układać się w całość.
Jeszcze tylko postawić kilka ścianek, "przesunąć" drzwi, zrobić podwieszane sufity coby zamontować oświetlenie, zakupić glazurę, terakoty, gresy, armaturę, wyposażenie łazienki.......lista długa, ale damy radę.
Przy całości współpracujemy z projektantką, wymiana dziesiątków e-maili, jej propozycje, nasze uwagi, pytania co do spraw technicznych.....itd, itp.....
piątek, 10 sierpnia 2012
Remont......początek......
Powrót do kraju ....i ....remont.......
Tak trochę na wariata, bo rok szkolny się zbliża, a nasze mieszaknie jest puste.....w sensie dosłownym. Nie ma tam...prawie nic......
Moje młodsze dziecię, gdy zabierało się za pneumatyczny młot stwierdziło, że sąsiedzi już nas nienawidzą .... mimo, że nawet nas nie widzieli.....
Na dzisiaj...mamy wykonany pomiar naszej "garderoby", projekt powstał, jeszcze tylko podpisać umowę z wykonawcą, wpłacić zaliczkę i czekać .....
Mamy wybrane podłogi, umówiony człowiek z firmy na pomiar i oględziny podłoża (wilgotnoć i takie tam....) i później tylko miesiąc oczekiwania...i pozbędziemy się stukotu....
I chodzenie po sklepach......w poszukiwaniu glazury, terakoty, armatury, zlewu, sprzętu AGD, ...mebli .......itd, itp...... męczące.....
I ślęczenie przed komputerem w poszukiwaniu aranżacji, inspiracji, pomysłów, ...... czegoś, co możnaby było wykorzystać.....
Ale damy radę, rozłożymy w czasie...i będzie ładnie
Znalezione w sieci:
Bo dom to się wykańcza do końca.
Domu lub właściciela, zależnie od tego, co nastąpi pierwsze..."
Tak trochę na wariata, bo rok szkolny się zbliża, a nasze mieszaknie jest puste.....w sensie dosłownym. Nie ma tam...prawie nic......
- niby są podłogi ...ale stukający plasik........ i można dostać szału
- kuchnia .... stoi tam kilka szafek z lat 70-tych, co na początek jest i tak dużo... glazura i terakota już została skuta
- łazienka...... istnieje, ale powoli zaczeliśmy ją rujnować......a wprowadzić się trzeba.... i jakby wypadało się umyć.....o fizjologii nie wspomnę.....
- ogromny przedpokój - tu terakota mogłaby pozostać, ale jak zaczniemy stosować materiały, które są dostępne na rynku w dniu dzisiejszym, to jakby to co leży na wejściu będzie... nie z tej epoki.... i trzeba bedzie skuć ...jakieś 15 m2
- jeszcze dojdzie wymiana drzwi, parapetów .....
Moje młodsze dziecię, gdy zabierało się za pneumatyczny młot stwierdziło, że sąsiedzi już nas nienawidzą .... mimo, że nawet nas nie widzieli.....
Na dzisiaj...mamy wykonany pomiar naszej "garderoby", projekt powstał, jeszcze tylko podpisać umowę z wykonawcą, wpłacić zaliczkę i czekać .....
Mamy wybrane podłogi, umówiony człowiek z firmy na pomiar i oględziny podłoża (wilgotnoć i takie tam....) i później tylko miesiąc oczekiwania...i pozbędziemy się stukotu....
I chodzenie po sklepach......w poszukiwaniu glazury, terakoty, armatury, zlewu, sprzętu AGD, ...mebli .......itd, itp...... męczące.....
I ślęczenie przed komputerem w poszukiwaniu aranżacji, inspiracji, pomysłów, ...... czegoś, co możnaby było wykorzystać.....
Ale damy radę, rozłożymy w czasie...i będzie ładnie
Znalezione w sieci:
Bo dom to się wykańcza do końca.
Domu lub właściciela, zależnie od tego, co nastąpi pierwsze..."
niedziela, 29 lipca 2012
poniedziałek, 9 lipca 2012
Torebka Kasi
W tą torebkę wplątałam się ........ na spotkaniu. Byliśmy u znajomych, którzy mają córę ...Kasię .....dziś już uczennicę 5-ej klasy szkoły podstawowej. W którymś momencie przyszła i prosiła swą mamę aby ta potrzymała jej mały element ....z własnoręcznie robionych kolczyków.....i okazało się, że ma już kilka par stworzonej biżuterii, potem przyniosła swoje próby wyszyte haftem krzyżykowym, pokazała zrobione małe zawieszki do kluczy z kolorowych plasikowych kółeczek, które należy przeprasować, i w końcu przyniosła ....swoją torebkę. Kolorową kwiatową......wzięłam ją do ręki i okazało się, że Kasia ją po prostu sfastrygowała. Wiedziałam jedno, że jeżeli włoży do niej kilka zeszytów, to za którymś razem torebka i ucho nie wytrzymają.Spytałam się, czy mogę ją zabrać, aby zszyć na maszynie. Dziewczynka wyraziła zgodę....i .....torebka pojechała ze mną.
Następnego dnia rozprulam całość i .....wiecie co, ...ona to cięła nożyczkami... a ja....wyrównując cięcia odcięłam .. z 1,5 centymetra. Ucho/rączka było prawie idealne.
Gdy zszyłam ....torebka była bardzo wiotka, a jak właścicielka włożyłaby coś z ostrym rogiem....powstałaby dziura....i tak doszła cieniutka ocieplina i środek w kolorze czerwonym......
Tak prezentuje się cała torebka....na niezbyt udanym zdjęciu.....
I środek.....
Uchwyt.....to dla mnie było wyzwanie...ponieważ nigdy nie szyłam torebki....i nie miałam bladego pojęcia co zrobić. Po złożeniu posiadanego materiału okazało się, że jest to zbyt cienkie, bez ociepliny robił się po prostu sznurek ...i tu połączyłam kwiatki z czerwonym dodatkiem.... nawet udało mi się to równiutko przepikować....... i wyglądało to tak....
Niestety, torebka nie ma kieszonek, nie jest zamykana, nie była też przepikowana.....ale i tak się podobała.....
Następnego dnia rozprulam całość i .....wiecie co, ...ona to cięła nożyczkami... a ja....wyrównując cięcia odcięłam .. z 1,5 centymetra. Ucho/rączka było prawie idealne.
Gdy zszyłam ....torebka była bardzo wiotka, a jak właścicielka włożyłaby coś z ostrym rogiem....powstałaby dziura....i tak doszła cieniutka ocieplina i środek w kolorze czerwonym......
Tak prezentuje się cała torebka....na niezbyt udanym zdjęciu.....
I środek.....
Uchwyt.....to dla mnie było wyzwanie...ponieważ nigdy nie szyłam torebki....i nie miałam bladego pojęcia co zrobić. Po złożeniu posiadanego materiału okazało się, że jest to zbyt cienkie, bez ociepliny robił się po prostu sznurek ...i tu połączyłam kwiatki z czerwonym dodatkiem.... nawet udało mi się to równiutko przepikować....... i wyglądało to tak....
Niestety, torebka nie ma kieszonek, nie jest zamykana, nie była też przepikowana.....ale i tak się podobała.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)









